21 sierpnia 1940 roku

Pogoda nad kanałem La Manche wydawała się sprzymierzeńcem obrońców – nisko wiszące chmury, mżawka i słaba widoczność. A jednak Luftwaffe nie ustępowała.

Już po południu brytyjskie radary wykryły formację Dornierów Do 17, nadciągających ku Norfolk. Formacja rozdzieliła się – jedni poszli na Norwich, inni w stronę Hull.

Dywizjon RAF ruszył do przechwycenia – w ogniu walki spadł jeden Dornier z KG 2, rozbijając się w płomieniach na polach Norfolk.

Polski 302. Dywizjon poderwał się do lotu, lecz nie nawiązał kontaktu.

Dalej na północ 611. Dywizjon na Spitfire’ach II stoczył zażarty bój z formacją KG 3 – zestrzelono kolejne maszyny, a dwa niemieckie bombowce wpadły na siebie w chmurach. Załogi, które przeżyły, trafiły do niewoli.

To był dopiero początek dnia, który – mimo niepogody – kipiał od starć.