21 sierpnia 1940 roku

Sztormowa pogoda nie powstrzymała wojny nad kanałem La Manche.
Około południa niemiecka artyleria nadbrzeżna po raz pierwszy otworzyła ogień do alianckiego konwoju „Totem”, a niebo nad cieśniną przecięły niemieckie bombowce i myśliwce. Do akcji ruszyły Spitfire’y dywizjonów 54 i 610 – w dramatycznym starciu zestrzelono jednego Ju 88, lecz straty RAF były bolesne. Zginął sierżant G.R. Collett, a jeden Hurricane został przypadkowo trafiony ogniem własnym.

Wieczorem niebo nad Deal i Manston ponownie rozświetliły wybuchy.
Luftwaffe zaatakowała lotnisko, niszcząc hangary i samoloty Blenheim. W walce zginął sierżant M. Keymer, a „Cocky” Dundas cudem uratował życie po wyskoczeniu ze Spitfire’a.

Tego dnia swój drugi lot bojowy wykonał również 302 Dywizjon Polskich Sił Powietrznych.
Choć meldowano o trafieniach Ju 88, zwycięstwa nie zostały potwierdzone. Polacy coraz mocniej wpisywali się w codzienny rytm Bitwy o Anglię.