13:45, cieśnina Solent.

Hurricane porucznika Jamesa Nicholsona zostaje trafiony ogniem działka Bf 110. Płomienie ogarniają kabinę, a pilot jest ranny w głowę i nogę. Mógłby natychmiast wyskoczyć… ale widzi przeciwnika w celowniku.

Pozostaje w płonącym samolocie wystarczająco długo, by oddać serię i zestrzelić napastnika. Dopiero potem katapultuje się.

Podczas lądowania zostaje przypadkowo postrzelony przez członka Gwardii Krajowej, który wziął go za Niemca. Nicholson przeżywa. Za swój heroizm otrzyma jedyne w historii Fighter Command odznaczenie Krzyżem Wiktorii.

Tego dnia Luftwaffe straciła 45 samolotów i kilku doświadczonych dowódców. RAF poniósł bolesne straty – 19 myśliwców i 9 pilotów – ale nie ustąpił.