Historia odwagi, która przeszła do legendy RAF

16 sierpnia 1940 r., podczas Bitwy o Anglię, 23-letni porucznik James Brindley Nicolson zasiadał za sterami swojego Hawker Hurricane’a. Patrolował niebo nad Southampton, gdy nagle na jego maszynę spadł grad pocisków z niemieckiego Messerschmitta Bf 109.

Kule przeszyły kabinę, silnik stanął w płomieniach, a on sam został ranny w oko i nogę. W takiej sytuacji większość pilotów natychmiast katapultowałaby się, ale Nicolson… zrobił coś, co przeszło do historii.

W ogniu, dusząc się dymem, dostrzegł innego niemieckiego myśliwca. Zamiast ratować życie, zacisnął zęby, ponownie chwycił za spust i strącił przeciwnika. Dopiero wtedy wyskoczył z płonącej maszyny.

Za ten czyn – jedyny taki przypadek w historii Bitwy o Anglię – otrzymał Krzyż Wiktorii, najwyższe brytyjskie odznaczenie za odwagę.

Dziś pamiętamy go jako symbol nieustępliwości i poświęcenia.
„Lepiej walczyć do końca, niż uciec z pola bitwy” – tym kierował się w tamtym dniu.