Gdy bombowce Luftwaffe wycofywały się znad Londynu, niebo nad Essex i estuarium Tamizy rozgorzało walką.
Do akcji wkroczyli Czesi z 310. Dywizjonu, znani z agresywnej taktyki – zaskoczyli Bf 110 bezpośrednim atakiem i zestrzelili aż cztery maszyny, w tym dwie, które zderzyły się w powietrzu! Polacy z 303. Dywizjonu walczyli ramię w ramię z RAF-em, odnosząc pierwsze sukcesy w tym dniu.
Walki przeniosły się nad Hornchurch i Debden, gdzie do akcji włączył się 603. dywizjon. Tu dramat przeżył ppor. Richard Hillary, którego Spitfire został trafiony. Pilot cudem przeżył, ciężko poparzony, a później opisał to starcie w słynnej książce „Ostatni wróg”.
Do końca dnia RAF stracił 15 maszyn (w tym dwie zestrzelone omyłkowo), ale Luftwaffe poniosła znacznie większe straty – aż 20 samolotów. Noc przyniosła kolejne niemieckie bombardowania Liverpoolu, południowej Walii i Kentu.
W tym czasie w Hadze Göring ogłosił, że RAF jest „praktycznie pokonany”. Wywiad niemiecki błędnie ocenił, że Brytyjczycy mają już tylko około 100 myśliwców. Ta pomyłka doprowadziła do kluczowej decyzji – zmiany celów Luftwaffe i skierowania ataków bezpośrednio na Londyn.
To właśnie ten błąd dał Dowództwu Myśliwskiemu bezcenny oddech – i otworzył drogę do odwrócenia losów całej kampanii.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.