25 listopada 2009 r. spotkaliśmy się w Muzeum na II edycji cyklu
„Wyprawy na krańce Ziemi…”

Temat spotkania: „W dziewiczych górach Albanii” przyciągnął wielu pasjonatów wypraw.

Od października 2009 roku w Muzeum Miejskim „Sztygarka”, Bibliotece Miejskiej i Pałacu Kultury Zagłębia rozpoczęliśmy cykl spotkań podróżniczych „Wyprawy na krańce Ziemi”, które odbywać się będą co miesiąc, aż do czerwca 2010 roku, albo dalej…

ALBANIA – Lugina Valbones speleoexpedition…
Suche fakty

Poszukiwawcza wyprawa grotołazów polskich z Dąbrowy Górniczej i Sosnowca miała na celu przebadać kolejne doliny i zbocza wapiennego masywu w okolicy doliny Lugina Valbona… Piszę kolejne, ponieważ była to już trzecia wyprawa eksploracyjna do Albanii zorganizowana przez grotołazów z Sosnowca (Speleoklub AVEN) .
Ekspedycja działała w terminie od 14 sierpnia do 2 września 2009 roku w rejonie Gór Północnoalbańskich, a konkretnie w dolinie pod górą Maja Jezerce (2694 m n.p.m.–najwyższy szczyt w okolicy), Maja Cet Harushes (2421m n.p.m.) i pod górą Maja Ismael Sali Brucaj (dolina przeciwległa do Maja Jezerce).
W trakcie wyprawy odkryto ok. 30 nieznanych wcześniej otworów jaskiń i pomierzono ponad 1.5 kilometra podziemnych korytarzy. Nowych, dziewiczych…
W poszukiwaniu jaskiń przemaszerowaliśmy wzdłuż i wszerz tych dzikich gór ponad 180 kilometrów.
Założyliśmy w górach dwie bazy wysunięte, spędzając w nich kilkanaście górskich noclegów (2114m n.p.m.)…

Góry i doliny…

Podczas akcji górskich spotkaliśmy trzy konie, tysiące pszczół, ok. 30 owiec, dwóch pasterzy (z przewieszonym przez ramię „kałasznikowem”- miejscowy standard), a w dolinach pasterki ….
W tychże uroczych dolinach poznaliśmy smak pieczonej baraniny, owczego, słonego sera (kaszkawał) i oczywiście kultowej, idealnie klarownej albańskiej śliwowicy…
Czarnogórcy powiedzieliby rakija, ale wypowiadane przez Albańczyków słowo, oznaczające ten robiony z mirabelek napój, brzmiałoby (z przednim „L” ) bardziej jak  L-rakaee…
Nasz gospodarz Kol Gjonji, właściciel małego agroturystycznego gospodarstwa, potrafił zrobić śliwowicę, po którą przyjeżdżali ponoć nawet z Tirany…
Podczas opowieści, które towarzyszyły dolinnym biesiadom, dowiedziałem się, że w domach Albańczyków pozostaje do dzisiaj ponad 600 tysięcy sztuk broni maszynowej typu „kałach”, o czym mogłem się przekonać naocznie, kiedy spotykałem  lokalnych  pasterzy dumnie noszących je podczas wypasu owiec…
A teraz słów kilka o osławionym albańskim kanunie,  czyli odwiecznym prawie krwawej zemsty…
Zanim przybliżę Państwu ten dla nas niezrozumiały zwyczaj, chcę zaznaczyć z całą stanowczością: Albańczycy są niezwykle gościnni!!!
Dla przybyszów są cierpliwi, uczynni i uczciwi. Nawet, nie znając żadnego „ludzkiego” języka, będą się starali gestami, kartkami i uśmiechem dojść sedna sprawy.
Nie wiesz, co ile kosztuje? Nie problem. Przeliczą na kalkulatorze i zapiszą na kartce lub kawałku gazety – nawet na targowisku…,ale kanun to kanun
Kanun TO COŚ INNEGO….

Kanun

Opisując kanun językiem naukowym, można by rzec, że to zespół norm, zakazów i nakazów, funkcjonujący w tradycji i będący – zgodnie z jego rozumieniem w prawie rzymskim – wyrazem woli ludu. W wielu krajach stał się podstawą oficjalnego, instytucjonalnego ustawodawstwa lub funkcjonuje obok niego.
W moim odczuciu najbardziej, choć drastycznie, przybliży Państwu charakter  kanunu  opis następującej sytuacji:
W 2006 r. ojciec zabił swoją córkę, ponieważ wróciła do domu trzy dni później niż powinna i odmówiła ojcu wyjaśnienia, gdzie była. Siostra zabitej powiedziała wtedy prasie:

Nasz ojciec miał prawo ją zabić, było to jego obowiązkiem jako rodzica dziewczyny, która zhańbiła swoją rodzinę.  

Nawet w dzisiejszej Albanii – kanun przedstawiany jest jako zbiór zasad dotyczących honoru oraz bezkompromisowej gościnności, nakazującej chronić nawet tego, z którym gospodarz jest w stanie krwawej zemsty.
Głową rodziny jest najstarszy lub najbardziej zaradny mężczyzna. Ma on prawo do zaszczytnego miejsca w domu, posiadania własnej broni, konia, łóżka (materaca, koca), kawy. Zarządza majątkiem, decyduje o sprzedaży i kupnie ziemi, a także drzew, źródeł i żywego inwentarza. Może brać pożyczkę, budować dom i budynki gospodarcze, zarządzać winem i rakiją, a także karać członków rodziny (poprzez np. zakazanie noszenia broni). Obowiązkiem tego mężczyzny jest też dbanie o interesy wszystkich członków rodziny, ich ochrona; pilnowanie zwierząt i ziemi, dostarczanie wszystkim odzienia, sędziowanie oraz kupowanie broni młodym mężczyznom…

i na koniec…

W poradniku turysty MSZ jest napisane, że Albania  to rejon „szczególnie niebezpieczny”…
Fakt, że każdy jest tam uzbrojony (jak nie w AK – 47 to w strzelby) i strzelają dla wiwatu i tak sobie, ale ludzie są przemili! Pasterze zapraszają do szałasów, ściskają ręce w powitalnym geście, przedstawiają całe rodziny i to wszystko, zanim kupi się od nich ser…
Napotkani na drodze ludzie pytali mnie, czy mogliby mi  pomóc. Na odchodne ściskają i  życzą mi wszystkiego dobrego.
Oczywiście, niewiele z tego rozumiałem, ale tak naprawdę wszystko można wyczytać z ich uśmiechów…
W 2010 planujemy powrót do Albanii…
W wyprawie zorganizowanej przez Polski Związek Alpinizmu – Klub speleologiczny AVEN  z Sosnowca wzięli udział: Mariusz Polok (kierownik), Anna Burska, Magda Słupiska, Darek Piętak, Stanley Wiśniewski, Damian „Rysiu” Sprycha, Jacek Strejczyk, Artur Janiga, Marek Burski, Grzegorz Kuśpiel oraz gościnnie Gosia, Małgosia, Damian, Andrzej, Młody…

Grzegorz Kuśpiel  AD 2009.10.03.

093 DSC_0395 DSC_1478 plaża z bunkrami Envera północne góry Albanii przydrożny bar wyprawowa łaźnia na wys. ponad 2 tys. m n.p.m. z wyznawcą kanunu zjazd do nowoodkrytej jaskini